Bajka o gęsi znoszącej złote jaja. 7 Nawyków skutecznego działania

 

Był sobie chłop i baba, aby ich przybliżyć nazwijmy ich Alan i Dżesika..oboje mieszkali na wsi. Domek mieli ubogi i często doświadczali głodu. Pewnego dnia Alan wybrał się do lasu po drewno na opał. Las był daleko od ich chałupy zatem była to wyprawa na dzień cały. Wracając z lasu, pośród pól znalazł piękną, wielką, białą gęś. Chłop aż podskoczył  z wrażenia. Już widział oczyma wyobraźni jak gęś stanie się wspaniałą ucztą dla niego i żony. Wszystkie zmysły pracowały pełną parą: czuł zapach pieczonego mięsa, ślinianki pompowały ślinę. Rzucił zebrane drewno i złapał bez trudu gęś. Przed wieczorem wrócił do domu.

  • Alan, gdzie masz drewno ? - zapytała zdziwiona Dżesika.
  • Co tam drewno, mam coś znacznie lepszego! - zawołał chłop z wielką radością w głosie, wyciągając gęś z worka. - Będzie uczta nad ucztami!
  • A jak ty chłopie gęś upieczesz, jak nie mamy drewna? - zapytała kąśliwie Dżesika.
  • Złoto! Prawdziwe złoto! - krzyknęła kobieta radośnie.

Zdziwił się chłop, kiedy wrócił do domu. Gęś siedziała jak gdyby nigdy nic w koszyku a na stole leżało złote jajo.

  • Patrz chłopie, co znalazłam pod gęsią! Pójdziesz na jarmark do miasta i nakupisz za złoto tyle jedzenia ile tylko zdołasz unieść!

 

Chłopu nie trzeba było tego dwa razy powtarzać. Chwycił jajko i pobiegł do miasta. W zamian za złoto nakupił rozmaitego jedzenia. Ledwie doczłapał do domu, zgięty od ciężaru na plecach. Ależ sobie oboje ucztę wyprawili! Tego wieczora zjedli tyle, co wcześniej przez ostatni  miesiąc cały i rozbolały ich brzuchy.

Nazajutrz sytuacja się powtórzyła. Gęś znów zniosła złote jajo a Alan poszedł je sprzedać do miasta. Wrócił z ogromem jedzenia i kilkoma butelkami wina na dokładkę.

Jedli, tańczyli, pili wino i jeszcze inne dziwne rzeczy po tym trunku czynili. Następnego dnia bolały ich już nie tylko brzuchy ale i głowy.

Chłopu do miasta iść się nie ciało i został w domu, jedzenia mieli na kolejną ucztę w zapasie. Gęś, jak przez ostatnie dni się wywiązała się ze swojej roli i jajo zniosła. Następnego dnia Alan do miasta poszedł, nie z jednym ale z dwoma złotymi jajkami. Wrócił z jedzeniem i  butelkami różnych napitków. Znów zaczęli świętować:  jedli, pili i tańcowali.

Historia powtarzała się przez kilkanaście kolejnych dni, każdego dnia gęś znosiła jajo a Alan co drugi, trzeci dzień zabierał jaja i szedł do miasta, kupić jadło i napitki. 

Alan i Dżesika szybko przyzwyczaili się do nowych warunków, codziennie obżerali się i upijali, jednocześnie stawali się coraz bardziej pazerni, chcieli wymusić na gęsi aby znosiła więcej jaj – niestety gęś pozostawała głucha na prośby i groźby. Każdego dnia znosiła jedno złote jajo - nie miała wolnych sobót i niedziel.

Tytuł zastępczy

Pewnego dnia, leżąc z przejedzenia Alan i Dżesika, marząc o nowym lokum, żadnej tam chałupie tylko apartamentowcu w mieście – wpadli na pewien pomysł…

  • Wiesz Dżesika, co będziemy tak każdego dnia czekać na złote jajo Trzeba gęś zabić i wszystkie złote jaja z niej wyjąć naraz.. Wtedy się do apartamentowaca w miesicie przeniesiemy i żyć jak rentiery z procentu w banku będziemy
  • Przedni pomysł chłopie! - wymamrotała baba, której się bardzo bycie rentierką podobało . - Dawaj noża !

Nie namyślając się dłużej, ogłupieni alkoholem i żądzą bogactwa, wyciągnęli gęś z koszyka i szybko ucięli jej głowę. Następnie szybko rozcięli brzuch ptaka aby wyjąć wszystkie złote jaja…ale jakie było ich zaskoczenie gdy środku żadnego jaja, a już na pewno złotego nie znaleźli.

Spojrzał chłop na babę a baba popatrzyła na chłopa. Nic do siebie nie mówiąc, wypili resztę wódki i padli pod stół jakby rażeni piorunem.

Covey przywołując w swoje książce to starą bajkę, pokazuje iż realizując swoje cele, nie możemy skupiać się tylko na osiąganiu zysków w maksymalnie krótkim czasie, bo na dłuższą metę możemy stracić to co najważniejsze – jak w przytoczonej bajce Alana i Dzesikę. Chociaż morał który płynie z tej bajki jest być może banalny – to często zapominamy o nim i pomijamy go w naszym życiu?

Wymaga ona umiejętnego dążenia do spełnienia zarówno długoterminowych i krótkoterminowych celów. A wiadomo, że te krótkoterminowe najłatwiej osiągnąć.

Od tamtej pory, po polach, przez które chłop chodził do lasu i gdzie spotkał białą gąskę, gwiżdże wiatr taką piosenkę:

Gdy coś łatwo ci przychodzi, wtedy możesz sobie szkodzić,
Po wódeczkę sięgasz wtedy, by świętować koniec biedy.
Gdy alkohol w głowie szumi, to ci rozum całkiem stłumi.
Możesz nawet w małpim szale gęś co złote znosi jaje
Zabić, rozciąć, wybebeszyć, żeby w końcu się ośmieszyć.
Znów dziadostwo, była laba - tak też kończy chłop i baba…

Zapisz się na newsletter!